Przez wiele lat jednym z najważniejszych symboli zamożności był w Polsce własny samochód. Dzisiaj na auto, chociaż oczywiście niekoniecznie nowe, stać praktycznie każdego.
Prawdziwie za to bogaty jest ten, kto ma gdzie parkować lub nie musi przejmować się związanymi z parkowaniem kosztami.
parkomatMiejsce postojowe na nowo budowanych osiedlach mieszkaniowych kosztuje równowartość kilkuletniej limuzyny. Wynajęcie sensownego garażu w dużym mieście potrafi rocznie uszczuplić konto najemcy o kwotę wystarczającą na zakup atrakcyjnych wczasów zagranicznych.Cennym elementem osobistego majątku stały się blaszaki, skądinąd tak paskudnie zaśmiecające  krajobraz naszej kochanej ojczyzny. Zarządcy biurowców pilnie strzegą każdego kawałka placu, umożliwiającego pozostawienie samochodu. Słonych opłat żądają właściciele podziemnych parkingów, teoretycznie ogólnodostępnych.Rząd, jak się dowiadujemy, nie ustaje w pracach nad przepisami, które pozwolą władzom samorządowym na tworzenie specjalnych, „śródmiejskich” stref, gdzie za godzinę parkowania trzeba będzie płacić nawet 9 zł.Co gorsza, o ile wcześniej planowano, że  takie obszary będą mogły być wyznaczane w miastach liczących co najmniej 200 tys. mieszkańców, to obecnie ów limit zmniejszono ponoć do 100 tys.
„Postawili parkomaty za nasze pieniądze, przygotowali parkingi za nasze pieniądze, żeby teraz zbierać od nas pieniądze” – komentuje tę wiadomość „Tomi”.
„Miejsce dla zaparkowania każdego samochodu powinno być całkowicie bezpłatne! To zachęca do odwiedzania, do turystyki, robienia zakupów, także w centrach miast!” – taką tezę stawia „Xhg”.
„Zarobki w Polsce 10 zł na godzinę, parkowanie 9 zł na godzinę, czyli za dzień pracy zostaje w kieszeni 8 zł” – dokonuje szybkich obliczeń „P.S.”
„Jeśli szybka sprawa, to jechać we dwóch. Jeden załatwia sprawę, a drugi kręci się jak najwolniej po ulicach. I tak wyjdzie taniej” – podsuwa rozwiązanie „ups”. Jego pomysł ocenia sceptycznie „b”: „Na pewno nie wyjdzie taniej, nie każdy jeździ na gaz, a w zakorkowanym centrum paliwo idzie błyskawicznie”. Co spotyka się z ripostą „bociana”: „Taniej czy nie, nieważne. Wolę przepalić w godzinę te 9 zł jeżdżąc bez celu, niż dać zarobić temu, kto takie głupoty wprowadza w życie. A że będą większe korki? No cóż… Trudno.”
„Ciekawe, co na to właściciele knajp i sklepów” – zastanawia się „Ernst”.
„Powinno być 15 [zł za godzinę], bo w stolicy można zwariować, korki, korki i korki, bo każdy musi jechać autem jakby nie było komunikacji, a połowa samochodów to rejestracje przyjezdnych (…) nie umiejących jeździć po Warszawie” – to opinia z komentarza, podpisanego inicjałami „aw”.
„Czego mam życzyć pomysłodawcy tej podwyżki? Ze względu na stan zdrowia muszę przynajmniej dwa razy w miesiącu parkować w takiej strefie. Na przyjęcie w poradni trzeba niejednokrotnie czekać po kilka godzin. Dojazd innym środkiem transportu nie wchodzi niestety w grę. Już teraz płacę średnio za to parkowanie od 18 do 30 zł. Czego więc mu życzyć… może opamiętania?” – pisze „typ”.”
W Londynie wprowadzono opłatę za wjazd do centrum. W Tokio, żeby zarejestrować samochód, musisz mieć miejsce do parkowania. W Nowym Jorku nikt praktycznie nie jeździ prywatnym samochodem po Manhattanie, a jeśli, to musi mieć kierowcę. W San Francisco znalezienie miejsca do parkowania graniczy z cudem, mimo, że jest mnóstwo płatnych i bezpłatnych parkingów (ceny nie są porażające, 3 dolary za godzinę). W Montrealu w centrum jest 6 dolarów za godzinę (na lotnisku nawet 20, ale ta oplata nie przekracza 20 dolarów, jeżeli parkujesz kilka godzin). Doszło do sytuacji, w której nie opłaca się jeździć samochodem do centrum. W godzinach szczytu dojazd zajmuje mi do 2 godzin, czytaj dalej:http://www.poboczem.pl/naszym-zdaniem/news-zarobki-w-polsce-10-zl-na-godzine-parkowanie-9-zl-na-godzine,nId,2476029
Żródło: http://www.poboczem.pl/naszym-zdaniem/news-zarobki-w-polsce-10-zl-na-godzine-parkowanie-9-zl-na-godzine,nId,2476029
Źródło fotografii: http://www.poboczem.pl/

 

 

 

Zobacz także