Ministerstwo Infrastruktury pracuje nad zaostrzeniem przepisów dotyczącej tzw. jazdy na zderzaku. Teraz za zbyt małą odległość do pojazdu z przodu można dostać mandat w wysokości 500 zł. Ale tylko w określonych okolicznościach podają www.motofakty.plStroboskop Beneficjenci 3
Obecnie przepisy nakazują kierowcom zachowanie bezpiecznej odległości od poprzedzającego pojazdu, ale już nie precyzują, dokładnie ile ma ona wynosić, za wyjątkiem jazdy w tunelach o długości przekraczającej 500 m, poza obszarem zabudowanym, kiedy kierujący pojazdem jest obowiązany utrzymać odstęp od poprzedzającego pojazdu nie mniejszy niż 50 lub 80 metrów, w zależności od pojazdu, jakim się porusza.
Od 2019 roku niezachowanie odpowiedniego odstępu będzie karane wszędzie. Szczegóły nie są jeszcze znane, ale już teraz wiadomo, że egzekwowanie przepisu może być niezwykle trudne. Problem dotyczy głównie dróg ekspresowych i autostrad.
– Pozbawiamy się szansy na jakąkolwiek reakcję, jeżeli odległość jest zbyt mała. Gdy coś nas zaskoczy, czas reakcji człowieka wynosi średnio od 1 do 2 sekund, czyli zasadniczo nie jesteśmy w stanie w ogóle zareagować – powiedział Paweł Kopeć ze szkoły bezpiecznej jazdy Renault.
Oczekuje się, że po zmianach już w 2019 r. nastąpi poprawa stanu bezpieczeństwa ruchu drogowego w zakresie wypadków spowodowanych niezachowaniem odpowiednich odstępów między pojazdami.
Warto dodać, że stosowne uregulowania istnieją już w innych krajach. Np. w Niemczech czy Francji „jazda na zderzaku” może kosztować nawet 400 euro, a odległości mierzą specjalne fotoradary.
Źródło: www.motofakty.pl 

 

Zobacz także