przewoznik setka moya

Stopa bezrobocia waha się w kraju w okolicach 10%. Tymczasem przewoźnikom brakuje wykwalifikowanych rąk do pracy, a jak zauważył Jarosław Cieślak – sieć stacji „Moya”: „W obecnym czasie większość firm transportowych narzeka na brak kierowców.”

Ta luka na naszym rynku transportowym sięga co najmniej 50 tysięcy kierowców. W tej chwili bardzo często, pomimo bardzo dobrej koniunktury, firmy wstrzymują się z zakupem nowych środków transportu tylko dlatego, bo jest pytanie, czy będzie kim te środki transportu obsadzić. Sytuację może złagodzić przywrócenie możliwości kształcenia w zawodzie kierowca-mechanik w szkołach publicznych, w oparciu o rozporządzenie ministra edukacji narodowej z końca ubiegłego roku, a jak powiedział Leszek Luda – prezes Polskiej Unii Transportu:
Leszek Luda – prezes Polskiej Unii Transportu„W tej chwili będą mogły powstawać szkoły, oczywiście będzie to żmudny proces ze względu na tworzenie infrastruktury przy tych szkołach.”
Z kolei Dariusz Krzewski – ekspert „Prawo i Transport” wskazuje na nieco inne aspekty tej trudnej sytuacji:
„Najważniejsze w szkoleniu kierowcy to warsztat, to samochód, to części samochodowe, które przyszły kierowca musi poznawać, to wreszcie jakieś miejsce do nauki jeżdżenia. Nie wiem, czy w tej sytuacji, w jakiej się szkoły obecnie znajdują, stać je będzie na to, by wyposażyć siebie w coś takiego.”
Szkoły są chętne do podjęcia edukacji w zawodzie kierowca-mechanik, ale Ministerstwo Edukacji Narodowej musi się sprężyć z konkretnymi wytycznymi.
powiedział Daniel Sikona – dyrektor Zespołu Szkól Zawodowych nr 2 w Białej Podlaskiej
„Do tej pory jeszcze nie opracowano podstawy programowej, nie wiemy, czy będzie zawierała naukę jazdy w zakresie kategorii C+E i kwalifikacji wstępnych, nie wiemy również takiej kwestii podstawowej, jak będzie z finansowaniem kwalifikacji wstępnych i nauki jazdy jeżeli chodzi o samochody ciężarowe.” – powiedział Daniel Sikona – dyrektor Zespołu Szkól Zawodowych nr 2 w Białej Podlaskiej
W obecnym systemie jest to wcale niemały wydatek, jak mówi Wojciech Kamiński – kierowca zawodowy od 8 lat: „Z tego, co słyszałem, około 10-12 tysięcy trzeba wydać, by trzeba było naprawdę się zadłużyć. Młodego człowieka nie stać jest na zrobienie tych uprawnień samemu.”
Jeśli wszystkie niejasności znikną i szkoły otworzą podwoje kandydatom do szoferskiego fachu, mogą liczyć na pełne klasy. Świadczyć może o tym m. in. wypowiedź Pawła Zająca – ucznia II klasy Technikum Samochodowego: „Mam pasję taką od dzieciństwa i zawsze ciężarówki mnie fascynowały i dlatego wybrałem szkołę samochodową. Mam też kolegów, którzy chcieli na taki profil przyjść i to duża szansa, żeby zdobyć te uprawnienia wcześniej.”


Są chętni do uczenia się i nauczania zawodu, który w kraju jest deficytowy, więc szkoły nie wyprodukują kolejnych rzesz bezrobotnych. Potrzeba jeszcze tylko szybkich decyzji ministerialnych w sprawach programowych, oraz znalezienia pieniędzy na zbudowanie infrastruktury w szkołach i pokrycie kosztów kształcenia. Być może zniknie wtedy, powodowane brakiem wykwalifikowanych kierowców, widmo agonii, wiszące nad polskim transportem.

Zobacz materiał w odcinku: tutaj

Zobacz także