Spotkanie przewoźników, które niedawno we Wrocławiu zorganizowała Polska Unia Transportu, dawało między innymi sposobność, aby dowiedzieć się więcej o możliwości zatrudnienia w firmie pracowników spoza Unii Europejskiej. Jak tłumaczyła obecnym Diana Ordon z Biura Obsługi Transportu i Spedycji ” tutaj przepisy nie są proste, nie ułatwiają pracodawcy dostępu do kadry pracowniczej zza wschodniej granicy”. Powszechnie znane są zupełnie absurdalne sytuacje, kiedy te same przepisy są w każdym urzędzie inaczej interpretowane. „Decyzje bardzo często zależne są od jednostki która daną sprawą się zajmuje, wielokrotnie inspektorzy niestety przedłużają postępowania swoim podejściem, niesumiennym wykonywaniem obowiązków, co w konsekwencji odstrasza pracodawców do zatrudniania cudzoziemców” wyjaśnia Ordon. Jednak brak kierowców w kraju zmusza przewoźników do poszukiwania pracowników spoza naszego kraju i zalegalizowania zatrudnienia – i tu właśnie zaczynają się schody. „Urząd Pracy jeszcze jest instytucją, która pozwala w miarę prędko zatrudnić cudzoziemca, natomiast urzędy wojewódzkie – tam procedury niestety trwają znacznie dłużej, są bardziej skomplikowane i współpraca pracodawcy z Urzędem Wojewódzkim niestety bardzo często nie przebiega sprawnie” – mówi Ordon. W miarę szybko, bo w ciągu około 2 tygodni, da się uzyskać świadectwo kierowcy, wydawane przez Główny Inspektorat Transportu Drogowego, ale prawdziwy zgryz pracodawca ma w naszym „ukochanym” ZUS-ie, który powinien wystawić dokument znany pod nazwą „druk A1″, potwierdzający ubezpieczenie pracownika. „Niestety w ostatnim czasie nie jest chętnie wydawany przez ZUS, a wręcz kończą się takie postępowania odmową wydania tego dokumentu” – dodaje Ordon. Oczywiście zdarzają się oddziały, gdzie problem jest mniej nasilony, ale zasadniczo to właśnie zdobycie druku A1 bywa najtrudniejsze, a jego brak przekreśla możliwość dania pracy obcokrajowcowi.

Program Na Osi oglądaj na Motowizji, Tele5, NTL i Adventure HD

Zobacz także