Ciężarówki dystrybucyjne pomimo mniejszej ładowności i mniejszego prestiżu niż tak zwane „tiry” wykonują kawał dobrej roboty na końcu łańcucha logistycznego dostarczając meble, mrożonki czy większe przesyłki kurierskie. Przeciskają się w wąskich uliczkach, bo operują głównie w miejskiej dżungli. Zapytaliśmy właścicieli Iveco Eurocargo i Mercedesa Atego poprzednich generacji – czy auta spełniły pokładane w nich nadzieje?
Iveco EurocargoEurocargo powstało na początku lat 90-tych, jako pierwsza ciężarówka koncernu Iveco stworzona od podstaw. Atego powstało podobnie, ale dekadę później. Podobne moce silników, kabiny oraz ramy sugerują postawienie znaku równości między tymi pojazdami. Jednak byłoby to zbytnim uproszczeniem sprawy. Gdy powstawało Eurocargo nie było myta, czy wysokich norm ekologicznych. Starsze konstrukcyjnie Iveco na wielu rynkach zyskiwało popularność niską ceną, ale traciło na nieco większym zużyciu paliwa w stosunku do Atego. Z kolei Mercedes nie cieszył się tak dużą popularnością, ale ceniono go za jakość i niższą utratę wartości. Atego zyskał klientów za sprawą wielu technicznych nowinek: dwuczęściowej ramie o obniżonej przedniej części, różnym wariantom deski rozdzielczej czy czterem rodzajom kabin. Zwłaszcza wersja z wygodną, wysoką kabiną ucieszyła wielu kierowców specjalizujących się w dalekobieżnych transportach ładunków lekkich. Iveco dopiero po pewnym czasie dorobiło się takiej szoferki. Za to kultury pracy silnika Tector z instalacją Common Rail Mercedes mógł pozazdrościć. Zmienna geometria turbiny nadaje tej ciężarówce sporo wigoru. Pod kabiną Atego także znajdziemy 6 cylindrów, ale zasilanych w technologii: pompa-przewód-wtryskiwacz. W obu mercedes ategopojazdach cieszy dostatek mocy przy dopuszczalnej masie całkowitej 12 ton. W opinii użytkowników, słabym punktem Eurocargo jest zdecydowanie mniejsza odporność zawieszenia na polskie dziury. Zdaniem wielu szoferów nie wytrzymuje też zawieszenie kabiny oraz wybijające się sworznie resorów i silentbloki stabilizatorów. Atego zdecydowanie lepiej wypada na tym polu. W dystrybucji bardzo ważna jest kabina. Twórcami Eurocargo był Giorgetto Giugiaro, a potem biuro Bertone. Z całym szacunkiem do włoskich mistrzów, ale można było to zrobić nieco lepiej. Nie zabrakło typowej finezji, ale zgubiono gdzieś ergonomię – mawiają kierowcy. Zakamarki deski rozdzielczej, trudne w sprzątaniu oraz niezliczone przyciski szybko męczą użytkownika. Mercedes też nie ma się z czego cieszyć. Po za pragmatycznym wyglądem i dobrą jakością deska jest zbyt „ciężarowa” w wyglądzie. W naszym zestawieniu trudno o jednoznaczny werdykt. Eurocargo jest ładniejsze, wygodniejsze i budzi sympatię. Jest lekkie i szybkie. Atego budzi respekt swoim ciężarowym designem, trwałością i zużyciem paliwa, ale jest droższe. Liczna obecność obu pojazdów na naszych drogach świadczy o różnych gustach użytkowników, a o gustach się przecież nie dyskutuje.

Zobacz materiał w odcinku: tutaj 

Zobacz także