Niemieckie Stowarzyszenie Spedycji i Logistyki (DSLV)uważa, że MiLoG nie może dotyczyć transportu międzynarodowego, a tylko kabotażu.Organizacja oczekuje restrykcji związanych z MiLoG wyłącznie do przewozów kabotażowych. Stowarzyszenie uważa, że jest to jedyny sposób by osiągnąć ideowe cele wspólnoty europejskiej, czyli utworzenie rynku wewnętrznego bez granic oraz ochronę krajowych transportowców przed nierówną walką z konkurencją zagraniczną. DSLV twierdzi, że pierwotny cel dyrektywy UE dotyczącej delegowania był odmienny. Celem była poprawa warunków socjalnych pracowników delegowanych głównie w rzemiośle oraz budownictwie – absolutnie nie miało to obejmować „mobilnej działalności” jaką jest transport. Jeśli dyrektywa ta dotyczy też transportu należy zbadać czy zasadne jest obejmowanie nią wszelkich operacji transportowych – argumentuje DSLV. Zdaniem przedstawicieli organizacji DSLV, stosowanie zasad MiLoG w transporcie międzynarodowym przekracza istotę dyrektywy i podaje przykład: transport między minimum dwoma krajami, gdy kierowcy regularnie wracają do swoich domów. W takim przypadku nie występują koszty utrzymania za granicą, ale pracodawca musi przestrzegać przepisów socjalnych każdego z krajów, przez które przejeżdżają jego kierowcy. Generuje to zbyt duże obciążenia administracyjne. Stowarzyszenie zauważa, że z powodu deficytu przewoźników, różnice wielkości wynagrodzeń pomiędzy krajami de facto maleją. Dlatego wniosek DSLV podkreśla, że ograniczenie nieuczciwej konkurencji czy dysproporcje w płacach stały się nieadekwatna do aktualnie panującej sytuacji. W zdecydowanej większości państw pensje kierowców od dłuższego czasu były wyższe od płacy minimalnej. Inaczej DSLV patrzy na potrzebę funkcjonowania tej dyrektywy w kabotażu, proponuje nawet bardziej dotkliwe kary niż proponuje KE. Zdaniem Stowarzyszenia przepisy MiLoG powinny obowiązywać już od pierwszego dnia transportu kabotażowego i powinno to być ściśle kontrolowane.

Zobacz także