Postęp technologiczny pozwala na przewożenie coraz większych ilości ładunku w coraz krótszym czasie. Nie zawsze rozumie lub nie zawsze nadąża za tym nasze prawo, a czasem nasze organy państwowe. Polska została właśnie pozwana do unijnego Trybunału Sprawiedliwości za niewdrożoną dyrektywę w dziedzinie transportu. Chodzi o dyskusyjne 11,5 tony, darek krzewskiczyli jak stwierdzili niektórzy „o normalizacje w branży”.

Jak wypowiedział się – ekspert „Prawo i Transport”, Dariusz Krzewski: „Mało kto wie, ale norma 10 ton powstała lata temu i to pod konkretne samochody: Żubr i Jelcz. W tamtych czasach było to dużo, dziś to za mało. Stąd też apele przewoźników o zwiększenie nacisków. Jest to istotne, zwłaszcza, że w sąsiadujących z Polską krajach 11,5 tony jest normą.”

U nas czas jednak jakby się zatrzymał. Mimo, że polskie drogi stają się już coraz bardziej europejskie, a i polscy przedsiębiorcy swoje floty wypełniają coraz nowszymi egzemplarzami, wciąż obowiązuje prehistoryczna norma 10 ton nacisku osi napędowej przy pełnym załadunku.
naciski OSI 3

Próby normalizacji w tym zakresie podjął już Główny Inspektorat Transportu Drogowego, kiedy w zeszłym roku zapowiedział, że ITD odstąpi od karania przewoźników międzynarodowych, którzy mieli dopuszczalny w Unii Europejskiej, lecz niedopuszczalny w Polsce nacisk osi napędowej. Więcej na ten temat zobaczycie w reportażu: TUTAJ.

Dotyczyło to jednak transportu międzynarodowego oraz tras w celu załadunku lub rozładunku. Zwykły transport krajowy jak dotąd jest jednak wciąż wykluczony spod tej regulacji. Jak wiadomo w Polsce drogi są zarządzane przez różne organy administracji (gminne, powiatowe, wojewódzkie i centralne), a co za tym idzie na pojedynczy przejazd konieczne są różne pozwolenia. Biurokratyzm się piętrzy, a cenny czas marnuje.

Pierwsze ostrzeżenie, o konieczności dostosowania prawa krajowego do dyrektywy unijnej w zakresie dopuszczalnych nacisków osi napędowej otrzymaliśmy już w lutym. Brak reakcji spowodował, że Komisja podjęła decyzję o skierowaniu sprawy do Trybunału Sprawiedliwości UE.

„Stosowanie różnych norm w poszczególnych państwach członkowskich mogłyby utrudnić ruch transgraniczny i miałoby niekorzystny wpływ na uczciwą konkurencję” – wskazała KE.

Zmiana przepisów w tym zakresie co najwyżej może spowodować rozwój w branży transportowej. Do tego jednak trzeba by zrozumieć, że biznes opłacalny dla przedsiębiorcy, to w rzeczywistości zyski i dla pracowników i dla państwa, a chyba korzystniej wyrównywać do góry niż do dołu?

PRZW natiski na osi 5

Zobacz także